Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziergane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziergane. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 października 2016
czwartek, 13 października 2016
Wyprawka
Kocyk wg mojego własnego wzoru, 100% lamb wool (kupiłam kiedyś 5 motków w SH za jakieś grosze, ze względu na kolor czekały na zamiłowanie i pomysł, w końcu się doczekały i chyba okazał się to idealny projekt dla tej włóczki).
A tu kokon vel gniazdo, teraz w necie wielka moda na nie, ceny różne, a wbrew pozorom dość prosto się to szyje, ja wykorzystałam posiadane tkaniny (wewnątrz flanela jeszcze ze zbiorów mojej mamy), wypełnienie: podstawa z ociepliny, boki wypchane kulką silikonową, której sporo zeszło. Myślę że to bardzo przydatna rzecz, można odłożyć Malucha na kanapę czy duże łóżko bez obaw że się sturla, a dodatkowo nowonarodzone dziecko będzie się czuło bezpieczniej w takiej ograniczonej przestrzeni. Wykroje i wskazówki na pinterest'cie pod hasłem "baby nest".
A tu kokon vel gniazdo, teraz w necie wielka moda na nie, ceny różne, a wbrew pozorom dość prosto się to szyje, ja wykorzystałam posiadane tkaniny (wewnątrz flanela jeszcze ze zbiorów mojej mamy), wypełnienie: podstawa z ociepliny, boki wypchane kulką silikonową, której sporo zeszło. Myślę że to bardzo przydatna rzecz, można odłożyć Malucha na kanapę czy duże łóżko bez obaw że się sturla, a dodatkowo nowonarodzone dziecko będzie się czuło bezpieczniej w takiej ograniczonej przestrzeni. Wykroje i wskazówki na pinterest'cie pod hasłem "baby nest".
poniedziałek, 9 stycznia 2012
sobota, 31 grudnia 2011
Sylwestrowo
Przez święta powstał otulacz. Bezszwowy, cały na okrągło robiłam. Efektem jestem zachwycona, dziękuję autorce bloga eko handade dla mamy i dziecka za przepis :)
Na drutach szaliczek do kompletu, czapka już gotowa. Będzie się dziergać dziś w nocy, filmy już wybrane, sernik w piekarniku, a Mąż obiecał królika ;)
Szczęśliwego Nowego 2012 Roku!!!
Na drutach szaliczek do kompletu, czapka już gotowa. Będzie się dziergać dziś w nocy, filmy już wybrane, sernik w piekarniku, a Mąż obiecał królika ;)
Szczęśliwego Nowego 2012 Roku!!!
środa, 27 lipca 2011
Z resztek
Zawsze zostają jakieś resztki, szkoda żeby się marnowały, pierwsze zabaweczki dla Córeczki :)
Dziękuję za liczne odwiedziny i komplementy. Miło!
Dziękuję za liczne odwiedziny i komplementy. Miło!
sobota, 23 lipca 2011
Sukienka
Zobaczyłam na Ravelry bardzo interesującą kamizelkę, ale że wzór był nie za darmo, zrobiłam po swojemu, w dodatku trochę dłuższą, żeby na początku Małej za sukienkę służyła. Po praniu trochę się powiększyła, ale może na Boże Narodzenie ubierzemy :)
Włóczka 100% merynosa znów, uzależniłam się od tej miękkości...
(na zdjęciu suszy się na ręczniku)
Włóczka 100% merynosa znów, uzależniłam się od tej miękkości...
(na zdjęciu suszy się na ręczniku)
czwartek, 21 lipca 2011
środa, 20 lipca 2011
Kolejna czapeczka
poniedziałek, 11 lipca 2011
Dla chuścioszka
Ostatnie dni upłynęły pod znakiem zestawu na jesienne spacery w chuście. Cały ekwipunek - chusta (jako tło, to Grecja z wełną firmy Natibaby, przemięciutka i kochana), czapeczka typu pixie hat, rękawiczki i podkolanówki (zakolanówki? zobaczymy) żeby nie zmarzło to, co z chusty wystaje. Powinno być cieplutko, bo to 100% wełna merynosów. Taka mięciutka, polecam na rzeczy dla dzidziusiów. A na półce czekają kolejne motki, pomysłów też nie brakuje. Do dzieła więc!
Będzie kolorowo tak sobie wśród liści spacerować...
Będzie kolorowo tak sobie wśród liści spacerować...
czwartek, 7 lipca 2011
Wielo
Po prawie rocznej przerwie powracam! Powód jest wielce podniosły i radosny - w naszym życiu pojawił się Bardzo Wyjątkowy Ktoś. A właściwie Ktosia. Nie znam dokładnie jej planów, ale prawdopodobnie po tej stronie zobaczymy ją w październiku, a póki coś uparcie daje o sobie znać z drugiej strony :)
W związku z powyższym mama (to ja!) złapała syndrom wicia gniazda. Na pierwszy rzut poszły wielo. W slangu eko- mam wielo to pieluszki wielorazowe. Jest mnóstwo typów, ale generalnie chodzi o dwie warstwy - chłonną (zwykła składana tetra, flanelka albo już gotowe formowanki/kieszonki) i ochronną (tzw. otulacz), która zapobiega przeciekaniu warstwy chłonnej. Otulacze szyje się albo z syntetycznej, nieprzemakalnej ale ponoć oddychającej tkaniny - pulu, albo z wełny, która odpowiednio zalanolinowana nie przepuszcza wilgoci. To wszystko można kupić w wyspecjalizowanych sklepach, ale ja jako fanka naturalności (i oszczędności) stawiam na handmade. Tkaniny recyclingowe z ciuchów i 100% wełny.
Oto co powstało:
formowanki

1. różowa - moja pierwsza pieluszka, maleństwo, gruba bawełna, w środku wkład z ręcznika, najpierw rzep wszyłam, jakoś nie bardzo to się zamykało, więc są napy
2. seledynowa - ręcznikowa frota, wiązana na troczki
3. w kratkę - ze starej koszuli flanelowej, w środku też ręcznik chyba
kieszonki

to już wyszło lepiej, przemięciutka poszewka flanelowa poszła w ruch, z tyłu mają kieszonkę do której się wkłada dodatkowy wkład chłonny, można regulować długość więc na dłużej wystarczą
i otulacze

1 i 2 - melanżowe, jeden zapinany (jeszcze nie wiem na co, ale wymyślę), drugi zakładany
3. fioletowy - robiłam z grubej włóczki na grubych drutach, wyszedł ogromny, sfilcowałam i doszyłam ściągacze już nie filcowane. Jest niesamowicie gruby i chyba będzie najlepiej zatrzymywał wilgoć
4. sweter wełniany sfilcowany pocięłam i uszyłam otulacz one size, rozmiar można regulować napami. Też wygląda na solidny, ale nie ma nogawek.
Wszystko sprawdzimy już niedługo, jak się sprawdza. A tymczasem pieluchy (oraz dodatkowe wkłady, myjki, które uszyłam z flanelowego prześcieradła zamiast jednorazowych wacików i getry z resztek pozostałych po otulaczach) czekają cierpliwie w szafie. Mój pierwszy stosik!
W związku z powyższym mama (to ja!) złapała syndrom wicia gniazda. Na pierwszy rzut poszły wielo. W slangu eko- mam wielo to pieluszki wielorazowe. Jest mnóstwo typów, ale generalnie chodzi o dwie warstwy - chłonną (zwykła składana tetra, flanelka albo już gotowe formowanki/kieszonki) i ochronną (tzw. otulacz), która zapobiega przeciekaniu warstwy chłonnej. Otulacze szyje się albo z syntetycznej, nieprzemakalnej ale ponoć oddychającej tkaniny - pulu, albo z wełny, która odpowiednio zalanolinowana nie przepuszcza wilgoci. To wszystko można kupić w wyspecjalizowanych sklepach, ale ja jako fanka naturalności (i oszczędności) stawiam na handmade. Tkaniny recyclingowe z ciuchów i 100% wełny.
Oto co powstało:
formowanki

1. różowa - moja pierwsza pieluszka, maleństwo, gruba bawełna, w środku wkład z ręcznika, najpierw rzep wszyłam, jakoś nie bardzo to się zamykało, więc są napy
2. seledynowa - ręcznikowa frota, wiązana na troczki
3. w kratkę - ze starej koszuli flanelowej, w środku też ręcznik chyba
kieszonki

to już wyszło lepiej, przemięciutka poszewka flanelowa poszła w ruch, z tyłu mają kieszonkę do której się wkłada dodatkowy wkład chłonny, można regulować długość więc na dłużej wystarczą
i otulacze

1 i 2 - melanżowe, jeden zapinany (jeszcze nie wiem na co, ale wymyślę), drugi zakładany
3. fioletowy - robiłam z grubej włóczki na grubych drutach, wyszedł ogromny, sfilcowałam i doszyłam ściągacze już nie filcowane. Jest niesamowicie gruby i chyba będzie najlepiej zatrzymywał wilgoć
4. sweter wełniany sfilcowany pocięłam i uszyłam otulacz one size, rozmiar można regulować napami. Też wygląda na solidny, ale nie ma nogawek.
Wszystko sprawdzimy już niedługo, jak się sprawdza. A tymczasem pieluchy (oraz dodatkowe wkłady, myjki, które uszyłam z flanelowego prześcieradła zamiast jednorazowych wacików i getry z resztek pozostałych po otulaczach) czekają cierpliwie w szafie. Mój pierwszy stosik!
piątek, 22 stycznia 2010
For kids
Przez ostatnie dość częste wizyty u J&J&G mam fazę na dzieci. Faza ma różne płaszczyzny, ale jedną z nich jest oczywiście wszystko handmade. Znajduję w necie pomysły na fajne rzeczy (na przykład tu ) i marzę o dniu, kiedy będę mogła spokojnie usiąść w bujanym fotelu i zacząć je realizować po swojemu, dla moich pociech. Na razie co mi się uda zrobić, rozdaję, przyznam szczerze, najchętniej mojemu Ulubieńcowi :)
Kocyk powstał po moim wakacyjnym wypadku, kiedy jedyne czym mogłam ruszać, to były ręce. Moja pierwsza tak duża robota. W kolorze "rdzawy melanż" (kto pamięta?), czyli unisex ;)

A ostatnio taka książeczka, bo w sklepach podobno trudno o ładne.

Sesja, czyli czas kiedy najbardziej chce mi się szyć i dziergać (i wszystko inne, co nie jest nauką), mam nadzieję, że w zasłużonych przerwach uda mi się coś relaksacyjnego wytworzyć. Tymczasem wszystkim czytaczom życzę ciepła w te okrutne mrozy! I noście czapki!
Kocyk powstał po moim wakacyjnym wypadku, kiedy jedyne czym mogłam ruszać, to były ręce. Moja pierwsza tak duża robota. W kolorze "rdzawy melanż" (kto pamięta?), czyli unisex ;)

A ostatnio taka książeczka, bo w sklepach podobno trudno o ładne.

Sesja, czyli czas kiedy najbardziej chce mi się szyć i dziergać (i wszystko inne, co nie jest nauką), mam nadzieję, że w zasłużonych przerwach uda mi się coś relaksacyjnego wytworzyć. Tymczasem wszystkim czytaczom życzę ciepła w te okrutne mrozy! I noście czapki!
niedziela, 17 stycznia 2010
Na półmetku stycznia
Ostatnio całkiem dużo szyję, ale nie wszystko nadaje się na bloga. Bo co jest ciekawego w skracaniu spodni czy łataniu różnorodnych dziur? Ale znalazło się też trochę czasu na nieco bardziej twórczą pracę. W kolejności chronologicznej:
1. dawno temu obiecana dwustronna torba charlie dla T.

2. torba tote do sprzedania, może ktoś się skusi? Poprawia humor w te ponure dni, mocna, może być na zakupy lub stosy kserówek ;) Ma podszewkę, mogę na życzenie wszyć rzep, bo się nie zapina na razie. Na zdjęciu trochę pomięta, nie zdążyłam wyprasować przed zachodem słońca (a tylko wtedy zdjęcia wychodzą), ale już to nadrobiłam. Cena wywoławcza 35 zł. SPRZEDANA - pojedzie sobie nad morze, szczęściara...

3. najprostsza na świecie czapka dla A., bo przecież liczy się nie wygląd, a włożone w pracę serce :* Już jest w drodze na wschód

4. taki sobie pokrowiec na maszynę, coby się nie kurzyła, dobry pomysł na zastąpienie brzydkich skrzyń albo jeszcze brzydszych foliowych pokrowców

No i było jeszcze coś, chyba najlepsze z tego wszystkiego, ale nie zdążyłam obfotografować zanim Ktoś Bardzo Malutki i Kochany został obdarowany, więc czekam na zdjęcia od Miłych Rodziców :)
1. dawno temu obiecana dwustronna torba charlie dla T.

2. torba tote do sprzedania, może ktoś się skusi? Poprawia humor w te ponure dni, mocna, może być na zakupy lub stosy kserówek ;) Ma podszewkę, mogę na życzenie wszyć rzep, bo się nie zapina na razie. Na zdjęciu trochę pomięta, nie zdążyłam wyprasować przed zachodem słońca (a tylko wtedy zdjęcia wychodzą), ale już to nadrobiłam. Cena wywoławcza 35 zł. SPRZEDANA - pojedzie sobie nad morze, szczęściara...
3. najprostsza na świecie czapka dla A., bo przecież liczy się nie wygląd, a włożone w pracę serce :* Już jest w drodze na wschód

4. taki sobie pokrowiec na maszynę, coby się nie kurzyła, dobry pomysł na zastąpienie brzydkich skrzyń albo jeszcze brzydszych foliowych pokrowców
No i było jeszcze coś, chyba najlepsze z tego wszystkiego, ale nie zdążyłam obfotografować zanim Ktoś Bardzo Malutki i Kochany został obdarowany, więc czekam na zdjęcia od Miłych Rodziców :)
niedziela, 6 grudnia 2009
Spóźnione
czwartek, 24 września 2009
Wakacyjnie- chyba po raz ostatni
Jestem już przeprowadzona. I jakby tęskno za dawnym nie było, to jedno przyznać trzeba - mój nowy pokój sprzyja wszelkiego rodzaju twórczościowym akcjom, chyba głównie dlatego, że nikomu nie przeszkadzają rozrzucone po podłodze materiały, furkocząca do późnych godzin maszyna, unoszący się w powietrzu zapach farby... Toteż bardzo liczę, że najbliższy rok będzie obfity we wpisy (i nowości).
W drodze na i z Ukrainy zrobiłam małą, próbną chustę. Fantastyczna zabawa. Czas poszukać grubego szydełka i ciepłej włóczki.

Uszyłam też "siostrę" (ale nie bliźniaczkę) dla mojej patchworkowej poduchy, teraz obie, wraz z wygrzebanym na ciuchach białym pledem, kuszą odpoczynkiem. Trudno się oprzeć ;)

I jeszcze się pochwalę zakupionymi guzikami, bo to jedna z moich wielkich miłości. Cudne są, prawda?

Kilka projektów już rozpoczętych, mam nadzieję, że wkrótce się tu ukażą. Jesienne pozdrowienia!
W drodze na i z Ukrainy zrobiłam małą, próbną chustę. Fantastyczna zabawa. Czas poszukać grubego szydełka i ciepłej włóczki.
Uszyłam też "siostrę" (ale nie bliźniaczkę) dla mojej patchworkowej poduchy, teraz obie, wraz z wygrzebanym na ciuchach białym pledem, kuszą odpoczynkiem. Trudno się oprzeć ;)
I jeszcze się pochwalę zakupionymi guzikami, bo to jedna z moich wielkich miłości. Cudne są, prawda?
Kilka projektów już rozpoczętych, mam nadzieję, że wkrótce się tu ukażą. Jesienne pozdrowienia!
niedziela, 2 sierpnia 2009
Wakacyjnie - relaksacyjnie
Kocham wakacje. Wakacje są najlepsze. W ramach tytułowego relaksu, wypoczywając na wsi, wydziergałam z mojej ulubionej, dziecięcej włóczki czapeczkę.

Robiłam wg jakiegoś amerykańskiego wzoru i najpierw wyszła maluteńka, ale troszkę sprułam, poprawiłam i wygląda dobrze. Miała być dla Niespodzianki N., ale że Ono jeszcze chwilkę poczeka, a Synek Asi i Łukasza lada moment przybędzie (albo już jest!), i czapeczka tak pasuje do butków z poprzedniego posta, to zrobimy komplet.
Mam jeszcze bonusa, torba w kwiaty, typowo letnia, wg własnego projektu. Sprzedana Gosi (godzinę po opublikowaniu, wow!)

I kupiłam dziś 6 książek... 2 o szyciu, 2 o szydełkowaniu (czyżby powrót do pierwszej miłości?), 1 o drutach i 1 o ozdobach z papieru. Moja biblioteka twórcy staje się coraz bardziej imponująca :)

Robiłam wg jakiegoś amerykańskiego wzoru i najpierw wyszła maluteńka, ale troszkę sprułam, poprawiłam i wygląda dobrze. Miała być dla Niespodzianki N., ale że Ono jeszcze chwilkę poczeka, a Synek Asi i Łukasza lada moment przybędzie (albo już jest!), i czapeczka tak pasuje do butków z poprzedniego posta, to zrobimy komplet.
Mam jeszcze bonusa, torba w kwiaty, typowo letnia, wg własnego projektu. Sprzedana Gosi (godzinę po opublikowaniu, wow!)

I kupiłam dziś 6 książek... 2 o szyciu, 2 o szydełkowaniu (czyżby powrót do pierwszej miłości?), 1 o drutach i 1 o ozdobach z papieru. Moja biblioteka twórcy staje się coraz bardziej imponująca :)
piątek, 24 lipca 2009
Wakacyjnie - serialowo
Siedzimy i oglądamy. Ja z drutami w rękach. Chyba jakiegoś zwyrodnienia stawów dostanę. Dziś (4 odcinki jak do tej pory) powstały buciki dla Synka Asi i Łukasza, który pomalutku na świat się zaczyna pchać. Bardzo miły pan w mojej ulubionej pasmanterii polecił mi specjalną włóczkę dla dzidziusiów. Nie miałam w rękach nigdy czegoś równie mięciutkiego... Mam nadzieję, że Małemu się spodobają :)

Pomiędzy jednym ciągiem a drugim (nie polecam dwóch uzależniających czynności na raz) szyje się torba dla Oksany (jeśli to czytasz, droga moja, to już niedługo!), więc nadrabiam wszelkie zaległości.
Jutro wycieczka kilkudniowa, więc od seriali odpocznę na pewno. A czy uda się uciec od drutów? We will see :)
Pomiędzy jednym ciągiem a drugim (nie polecam dwóch uzależniających czynności na raz) szyje się torba dla Oksany (jeśli to czytasz, droga moja, to już niedługo!), więc nadrabiam wszelkie zaległości.
Jutro wycieczka kilkudniowa, więc od seriali odpocznę na pewno. A czy uda się uciec od drutów? We will see :)
środa, 21 stycznia 2009
Fazowo - imieninowo
Właśnie upiekłam sernik. To jeden z moich ukochanych smakołyków, zdecydowanie.
A wcześniej robiłyśmy zdjęcia dłoniom dziewczyn. W mitenkach :)

I do kompletu prezentów świątecznych patchworkowy woreczek Antka. Na płyty, jak przystało na informatyka ;)

A teraz będzie sesja. Więc znów pewnie mała przerwa w tworzeniu. Ale zrobię wszystko, żeby to nie trwało zbyt długo!
A wcześniej robiłyśmy zdjęcia dłoniom dziewczyn. W mitenkach :)
I do kompletu prezentów świątecznych patchworkowy woreczek Antka. Na płyty, jak przystało na informatyka ;)
A teraz będzie sesja. Więc znów pewnie mała przerwa w tworzeniu. Ale zrobię wszystko, żeby to nie trwało zbyt długo!
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Witaj 2009!
Piszę nareszcie, bo wypożyczyłam aparat. Prowadzenie fotobloga przy równoczesnym nieposiadaniu aparatu to szaleństwo, prawda? Uwielbiam być szaloną ;)
Zapowiada się absolutnie cudowny rok. Ba, jego pierwsze tygodnie były fenomenalne, więc nie wątpię, że ciąg dalszy takim pozostanie. Zwłaszcza, że w planach wiele dobrego. Znów kilkoro przyjaciół będzie sobie ślubowało, a i Istotek nowych też przybędzie. Zatem nie będę próżnować, bo nie ma nic fajniejszego niż wydziergane buciki (urodzony tydzień temu Jacuś już swoje dostał, ale jeszcze troszkę za duże) albo patchworkowy kocyk od kochającej cioci na dobry początek życia.
Przed chwilą powstało to obiecane ubranko dla komórki Adama. Bo stwierdziliśmy, że zimą nawet telefony marzną. Więc niech ma od życia odrobinę ciepła.
A następne w kolejce do opublikowania są mitenki Tereski. Jestem z nich naprawdę dumna! Zdjęcie tylko jednej, ale zawsze można sobie wyobrazić drugą.
A to dopiero początek mitenek, bo Moje Ukochane Dziewczyny też znalazły pod choinką po parze. Ale o tym w następnym odcinku ;)
Zapowiada się absolutnie cudowny rok. Ba, jego pierwsze tygodnie były fenomenalne, więc nie wątpię, że ciąg dalszy takim pozostanie. Zwłaszcza, że w planach wiele dobrego. Znów kilkoro przyjaciół będzie sobie ślubowało, a i Istotek nowych też przybędzie. Zatem nie będę próżnować, bo nie ma nic fajniejszego niż wydziergane buciki (urodzony tydzień temu Jacuś już swoje dostał, ale jeszcze troszkę za duże) albo patchworkowy kocyk od kochającej cioci na dobry początek życia.
Przed chwilą powstało to obiecane ubranko dla komórki Adama. Bo stwierdziliśmy, że zimą nawet telefony marzną. Więc niech ma od życia odrobinę ciepła.
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Prezentowo
Dwa prezenty już wręczone, więc pokazać mogę.
Mitenki (takie rękawiczki bez palców) dla Jutki. Pozują na moich dłoniach zajętych kolejnym prezentem. Generalnie zakochałam się w tej formie, więc spodziewać się można w najbliższym czasie szału mitenkowego. Ale to dopiero w nowym, wspaniale się zapowiadającym 2009 roku.
A to rękawice kuchenne dla Ani, miłośniczki kuchni i kotów.
Wracam do kilku niedokończonych jeszcze podarunków. A wszystkim Czytelnikom i Oglądaczom życzę pięknych, spokojnych Świąt, dobrego odpoczynku i prawdziwej radości z narodzin Miłości!
Wracam do kilku niedokończonych jeszcze podarunków. A wszystkim Czytelnikom i Oglądaczom życzę pięknych, spokojnych Świąt, dobrego odpoczynku i prawdziwej radości z narodzin Miłości!
piątek, 7 listopada 2008
Urodzinowa czapka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









