środa, 3 sierpnia 2011

Poranek

Już nie taki wczesny. Za ścianą od siódmej wiertarka udarowa. A u mnie furkot maszyny, rmf classic, aromat kawy zbożowej, 1,5 kg Szczęścia (tak tak, taka już jest duża) rozpychające się w brzuchu, a za oknem nareszcie słońce. To pewnie wyruszająca dziś pielgrzymka dominikańska sprawiła, że nie pada.
Wczoraj wyszłam na chwilę, co zaowocowało poniższymi łupami :D

Dziecięce, mięciutkie flanelki za 10 zł/metr, wybór duży, żal było nie kupić. Coś będziemy kombinować z nich.

Niebieskie różności, bawełna, mam pomysł już ale potrzebuję dostawy z Czernichowa, więc chwilę poczekają
.

I wiosenne takie.

A żeby nie było posta bez moich wytworów, to prezentuję uszyte jakiś czas temu butki. Miałam plan szycia ich hurtowego, ale okazały się dość pracochłonne i nie opłacalny ten biznes byłby. Więc są trzy pary, jedne zostawię dla Małej, a pozostałe jakoś opylę w przyszłości :)

Wracam do maszyny :)

środa, 27 lipca 2011

Z resztek

Zawsze zostają jakieś resztki, szkoda żeby się marnowały, pierwsze zabaweczki dla Córeczki :)

Dziękuję za liczne odwiedziny i komplementy. Miło!

poniedziałek, 25 lipca 2011

Kiedy zgaga spać nie daje...

...to się tworzy po nocy (i szuka ciekawych konkursów candy). Chwilowe znudzenie drutami zmotywowało mnie do wyciągnięcia maszyny i kolejny raz ten sam wniosek - o ile szybciej można coś uszyć niż wydziergać. Ech.
Na rozgrzewkę czapeczka z podkoszulka. 10 minut.

A potem szczelnie otulający kocyk. Zgodnie z jedną z zasad dr. Karpa dzieciątko należy dokłądnie zawinąć, lekko je unieruchamiając, aby czuło się jak u mamy w brzuchu, gdzie swobodę ruchów też miało ograniczoną. Jak popatrzeć na filmiki na youtube, metoda działa. A otulaczyk ma ułatwiać technikę wiązania. Pomysł na niego znalazłam tu. Uszyłam go z wygrzebanego na ciuchu mięciutkiego flanelowego prześcieradła.

I na wdzięcznym modelu (na prudentbaby była panda, my mamy pieska, już go w chustę wiązaliśmy, czas na otulanie)

A w głowie kiełkują kolejne pomysły...

sobota, 23 lipca 2011

Sukienka

Zobaczyłam na Ravelry bardzo interesującą kamizelkę, ale że wzór był nie za darmo, zrobiłam po swojemu, w dodatku trochę dłuższą, żeby na początku Małej za sukienkę służyła. Po praniu trochę się powiększyła, ale może na Boże Narodzenie ubierzemy :)
Włóczka 100% merynosa znów, uzależniłam się od tej miękkości...

(na zdjęciu suszy się na ręczniku)

czwartek, 21 lipca 2011

Kocyk



Bardzo prosty i zgrabny kocyczek, wzór stąd, malutki wyszedł, bo niepotrzebnie robiłam z podwójnej nitki, ale człowiek się na błędach uczy. Na pierwsze miesiące wystarczy. Włóczka Kotek, została mi jeszcze z dawien dawna, kiedy robiłam kocyk dla innego maluszka :)

środa, 20 lipca 2011

Kolejna czapeczka



Malutkie, na pierwsze dni. Faza na druty nie przechodzi, lada moment kolejne ukończone dzieła się ukażą :)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Dla chuścioszka

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem zestawu na jesienne spacery w chuście. Cały ekwipunek - chusta (jako tło, to Grecja z wełną firmy Natibaby, przemięciutka i kochana), czapeczka typu pixie hat, rękawiczki i podkolanówki (zakolanówki? zobaczymy) żeby nie zmarzło to, co z chusty wystaje. Powinno być cieplutko, bo to 100% wełna merynosów. Taka mięciutka, polecam na rzeczy dla dzidziusiów. A na półce czekają kolejne motki, pomysłów też nie brakuje. Do dzieła więc!

Będzie kolorowo tak sobie wśród liści spacerować...