Nasza Córa ma swoje łóżeczko! Z wielką dziurą, przez którą mama może ją wyjąć na karmienie i potem już nie wkładać z powrotem ;) Ale łóżeczko służy nie tylko do spania, jest wspaniała przestrzenią do zagospodarowania!
Przepiękny ochraniacz z prawdziwym, a nie disneyowskim Kubusiem P. oraz kolorowe imię właścicielki. Ładnie wyszło.
poniedziałek, 13 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
Smokonieguby
Jako niania zawsze miałam problem ze znalezieniem smoczka w jednej z tysiąca kieszeni przepastnych toreb, podczas gdy dziecko dostawało spazmów.
Pomyślałam zatem o podręcznej kieszonce na smoczka, którą można przymocować do wózka> albo do torby, plecaka
Pomyślałam zatem o podręcznej kieszonce na smoczka, którą można przymocować do wózka> albo do torby, plecaka
poniedziałek, 30 stycznia 2012
sobota, 28 stycznia 2012
Dzieci i metki
Niedawno gościem był u nas 10-cio miesięczny Joni, z ikeowym pluszakiem, którego główną zaletą było kilka pokaźnych metek. Przypomniało mi to o zamiłowaniu dzieci w pewnym wieku do miętolenia wszelkiej maści metek. I oto co znalazłam w internecie:
Na zachodzie produkt już robi furorę, u nas pomalutku zaczyna się pojawiać. Nazwy rozmaite - szmatka sensoryczna, metkowiec, kocyk z metkami, widziałam nawet określnie "mamlarka" (ode mamłania zapewne). Cena w sklepach oczywiście odpowiednia...
Na temat piszą:
"Kocykiem można zabawić dziecko w wózku, łóżeczku, foteliku samochodowym, gdziekolwiek.
Można dać dziecku do rączki, pobudzając w ten sposób rozwój sensoryczny. Rozwija się zmysł dotyku (różne struktury: gładko, szorstko, bardziej twardo, miękko). Wprowadzi w świat kolorów, dzięki metkom pomaga rozwijać wyobraźnię i zachęca do odkrywania nowych rzeczy. Maluch próbuje złapać liczne wystające metki, rozwijając w ten sposób sprawność motoryczną i manualną. Dziecko uczy się chwytać, ćwiczy paluszki. Rożek kocyka rozmasuje obolałe dziąsła, gdy maleństwo ząbkuje. Poza tym dzieci uwielbiają mieć ciągle coś w buzi albo owijać sobie metki wokół paluszka - uspokaja je to."
Taki uspokajacz kocykowo-metkowy uszyłam. Niejeden, bo sprawa prosta, a może znajdą się chętni. A najładniejszy powędruje do "inspiratora" Joszka :)
Na zachodzie produkt już robi furorę, u nas pomalutku zaczyna się pojawiać. Nazwy rozmaite - szmatka sensoryczna, metkowiec, kocyk z metkami, widziałam nawet określnie "mamlarka" (ode mamłania zapewne). Cena w sklepach oczywiście odpowiednia...
Na temat piszą:
"Kocykiem można zabawić dziecko w wózku, łóżeczku, foteliku samochodowym, gdziekolwiek.
Można dać dziecku do rączki, pobudzając w ten sposób rozwój sensoryczny. Rozwija się zmysł dotyku (różne struktury: gładko, szorstko, bardziej twardo, miękko). Wprowadzi w świat kolorów, dzięki metkom pomaga rozwijać wyobraźnię i zachęca do odkrywania nowych rzeczy. Maluch próbuje złapać liczne wystające metki, rozwijając w ten sposób sprawność motoryczną i manualną. Dziecko uczy się chwytać, ćwiczy paluszki. Rożek kocyka rozmasuje obolałe dziąsła, gdy maleństwo ząbkuje. Poza tym dzieci uwielbiają mieć ciągle coś w buzi albo owijać sobie metki wokół paluszka - uspokaja je to."
Taki uspokajacz kocykowo-metkowy uszyłam. Niejeden, bo sprawa prosta, a może znajdą się chętni. A najładniejszy powędruje do "inspiratora" Joszka :)
środa, 18 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
sobota, 7 stycznia 2012
Rizdwo!
Świętowaliśmy wczoraj Wigilię po wschodniu. Była pyszna kolacja, wspaniałe towarzystwo, zabawna gra i... prezenty!!!
Z mojej strony:
Mam nadzieję, że Obdarowanej przypadła do gustu :)
Z mojej strony:
Mam nadzieję, że Obdarowanej przypadła do gustu :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



