piątek, 24 lipca 2009

Wakacyjnie - serialowo

Siedzimy i oglądamy. Ja z drutami w rękach. Chyba jakiegoś zwyrodnienia stawów dostanę. Dziś (4 odcinki jak do tej pory) powstały buciki dla Synka Asi i Łukasza, który pomalutku na świat się zaczyna pchać. Bardzo miły pan w mojej ulubionej pasmanterii polecił mi specjalną włóczkę dla dzidziusiów. Nie miałam w rękach nigdy czegoś równie mięciutkiego... Mam nadzieję, że Małemu się spodobają :)



Pomiędzy jednym ciągiem a drugim (nie polecam dwóch uzależniających czynności na raz) szyje się torba dla Oksany (jeśli to czytasz, droga moja, to już niedługo!), więc nadrabiam wszelkie zaległości.
Jutro wycieczka kilkudniowa, więc od seriali odpocznę na pewno. A czy uda się uciec od drutów? We will see :)

wtorek, 21 lipca 2009

Wakacyjnie - odwiedzinowo

Byłam z zaległym prezentem w gościnie, więc prezent pokazać mogę (całkiem nowy styl haftu, znacznie więcej swobody niż przy krzyżykach, a efekty chyba niezłe)



A teraz trochę prywaty: z tego miejsca pozdrawiam wszystkich N., którzy, jak się okazało, są wiernymi czytelnikami bloga tego. Dziękuję Wam, Kochani N.! Wracam do serialu (:D) i prezentu dla Najmniejszego/szej z N.

Anioł na nową drogę

Na pięknym ślubie znów byłam. A Państwa Młodych, wbrew poczynionym sobie obietnicom porzucenia krzyżykowej dłubaniny, właśnie krzyżykowym aniołem obdarowałam. Wkomponowanym w podusię, żeby było przytulnie.



piątek, 17 lipca 2009

When knitting becomes an obsession.

Lubię szyć. Haftowanie sprawia mi przyjemność. Decoupage robi wrażenie. Z szydełkiem byłam kiedyś bardzo zaprzyjaźniona. Jednak najlepiej czuję się z drutami w dłoniach. I wierzcie lub nie, ale to naprawdę jest uzależniające!

poniedziałek, 6 lipca 2009

Małe jest piękne

To też z czasów sesji, prezenciki dla DAM kochanych, małe jest słodkie ;)





(jakby ktoś nie wiedział, to jest na igły, tzw. needle holder)

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Sesyjnie

Zaszyłam się sesyjnie. Cierpię na kompulsywne szycie w sytuacjach napięcia. Dlatego tak długo nic nie było, bo życie toczyło się zbyt bezstresowo. Dopiero napięcie egzaminacyjne wywołało imperatyw i usiadłam do maszyny zaniedbanej. A oto efekty:

Dostałam podusię od Dharmy ale że biała, to jej poszewkę uszyłam, niech się nie brudzi.



Dla Jadzi, na ręcznik, lemoniadę, dobra książkę i na plażę pomykamy... Już pojutrze!!!



A to torba dla mnie. Na wszystko. Bo wszystkie inne się po kolei urywały. Wzór na nią znalazłam na stronie Burdy i się zakochałam. Torba ma nawet imię, Charlie i ogłaszam że to drugi typ toreb, jakie robię na zamówienie.



CDN już wkrótce, obiecuję!

środa, 11 marca 2009

Po przerwie :)

Wróciłam. Mam nadzieję, że tym razem na dłużej. Semestr, który miał być pełen wolnych dni okazuje się kolejnym przepełnionym wszystkim, czym się tylko da, poza czasem na dzierganie, szycie, decu etc. Ale zamierzam to wciskać gdzie się tylko będzie dało, zaraz wiosna, więc na spacerach z dziećmi śpiącymi w wózkach, w drodze na Kampus ulubiony, nocami, które coraz później nastają...
W ferie uszyłam torebeczkę. Przyznaję się, że pomysł nie mój, a tiny happy, która zachwyca mnie swoimi dziełami już od dawna. Więc ja tym razem tylko jako wykonawca projektu.


To jest taki cienki tweed, brązowy, bawełniana podszewka, A4 się mieści, nie ma zapięcia ale na życzenie mogę wszyć rzep. I sprzedam chętnie. Za 40 zł najchętniej :)